środa, 11 listopada 2015

Rozdział 19

James...
Siedziałem w domu. Przez ostatni czas robię tylko to. Nie mam ochoty iść na zewnątrz gdzie każdy okazał by mi 'współczucie'. Mówił : ,,Oh.. James tak mi przykro". Nie chce tego! I wszystko było by okey ale ta Amber musiała wszystko wygadać na wywiadzie. Cytuję ,, Tak. Ja i James to już koniec. Próbowałam wszystko naprostować jak mogłam ale nie udało mi się. James jest cudownym mężczyzną. Na pewno znajdzie kiedyś tą jedyną. Niestety to nie okazałam się być ja.. Życzę mu aby znalazł swoją drugą połówkę i gdy ją znajdzie aby traktował lepiej niż mnie.'' I przez to ostatnie zdanie w moim życiu rozpętało się piekło. Fani myślą, że traktowałem ją źle. Ale przecież starałem się traktować jak księżniczkę! Nigdy nie podniosłem na nią głosu nie licząc tego finishu? Jeżeli mogę go tak nazwać. Z moich rozmyśleń odbił mnie głos Pani Night.
- James? Choć coś zjeść. - powiedziała posyłając miły matczyny uśmiech
- Nie jestem głodny.
- Kotku.. Nie możesz się przejmować słowami Amber. Od rana nic nie zjadłeś a dochodzi 14:00. Jeszcze trochę i nie będziesz normalnie funkcjonować.
- Niech się pani nie martwi. Za chwilę przyjdę. - zakończyłem wielkim uśmiechem. W odpowiedzi dostałem kiwnięcie głową. Drzwi się zamknęły. Posiedziałem tam jeszcze chwilkę i ruszyłem do kuchni. Mój brzuch dawał po sobie znaki. Gdy znalazłem się w kuchni usiadłem przy stole i zacząłem pałaszować. Chwilkę później obok mnie znaleźli się chłopacy, mama Kendalla i Katie.
- Co tam u Was słychać chłopacy? - nagle zapytała mama Kendalla
- Wszyscy mają problemy.. - powiedziała za nas Katie - Tak tylko zgaduję.. - powiedziała gdy spojrzenia wszystkich spoczęły na niej.

Logan..
Siedziałam u siebie w pokoju. I czytałem.. Przeniosłem się w świat książek. Fantasy.. Tego magicznego świata w, który wszystko jest możliwe a twoje ograniczenia to wyobraźnia, która nie zna słowa stop. Gdy znalazłem się najlepszym momencie książki do pokoju bez pukania wparowała Camille.
- Logan! Chyba się zakochałam! - krzyknęła i opadła bezwładnie na moje łóżko tuż obok mnie. - On jest idealny! - trochę zrobiło mi się przykro bo byłem pewien, że chodzi o tego całego Andre.
- Ołł.. Znam go?
- Znasz.
- To powiedz mi o kogo chodzi. - powiedziałem wkładając pomiędzy kartki książki zakładkę. Odłożyłem książkę na półkę nocną i spojrzałem na Camille. - No dalej! - popędziłem ją
- Bo wiesz.. Wczoraj świetnie się bawiłam z Andre.. - a jednak - Strasznie się zmienił! Bo gdy jeszcze graliśmy razem w serialu to był strasznym egoistą.
- Czyli jesteście parą?
- Nie oficjalnie. Ale chyba do tego zmierzamy!
- Aa.. To super.
- Nie cieszysz się? - zapytała Cami. Co ja mam jej odpowiedzieć? Liczy na to, że powiem bardzo się cieszę, że będę światkiem twojej pierwszej poważnej miłości. Możesz na mnie liczyć!
- Oczywiście, że się cieszę! - powiedziałem z wielkim uśmiechem. Chyba to kupiła.
- Super. Ja już lecę bo idę teraz to powiedzieć Jo. Czuj się zaszczycony.. Wiesz o tym pierwszy.
- Miło mi. - powiedziałem i pożegnaliśmy się. - Czy ona nic nie rozumie? Jak mam patrzeć spokojnie na to jak moja miłość oprowadza się z jakimś innym chłopakiem? Dlaczego to wszystko jest takie trudne?!

Carlos..
Postanowiłem, że nie będę się dołować. To nie jest moja ostatnia miłość. Na pewno znajdę taką, której będzie zależało bardziej niż Stephanie! To jest już pewne! Aby się odstresować pojadę na lód. To najlepsze miejsce na takie coś. Mogę się skupić na grze dzięki , której wyrzucę z siebie zbędne emocje. Hokej już taki jest! Bardzo emocjonujący i niebezpieczny za razem. Ale tylko jak Kendall jest na boisku.. Poszedłem do najbliższego lodowiska, wypożyczyłem strój i sprzęt bo nie miało sensu targać go przez pół miasta. Jedyne co wziąłem ze sobą to łyżwy. No i kask oczywiście..! Gdy założyłem łyżwy zabrałem sprzęt i wszedłem na lód nie mogłem uwierzyć w to, że Steph i ten cały Jared też mieli w planach iść na lodowisko.
- Spokojnie  Carlos.. Udaj, że ich nie widzisz. - powiedziałem sam do siebie. Rzuciłem krążek na lód i zacząłem go kozłować po całym lodowisku aż trafiłem w bramkę. Odprężyło mnie to. I nie ukrywam, że udałem iż ten krążek to Jared. I, że tak z całej siły walę w niego kijem. Na lodowisku było jeszcze kilka osób tak z 10 to minimum. Jeździłem sobie spokojnie kozłując krążkiem po lodzie gdy nagle podjechała do mnie Steph z tym kretynem.
- Carlos! - zaczęła mnie wołać. Udałem, że nie słyszę. - Carlos! Cześć.
- A no hej.
- Wołałam Cię.
- Nie słyszałem. - skłamałem. - Jakoś zamyśliłem się.
- Nie wiedziałam, że tak dobrze jeździsz. - powiedziała z uśmiechem.
- Tak? Fajnie. - nie wiem co mam jej odpowiedzieć. - Wybaczcie ale niestety muszę już.. Iść. - nie mam ochoty z nimi rozmawiać. Nawet nie zaczekałem na ich reakcję. Właściwie to na reakcję Stephanie bo co zrobił by Jared to trochę mało mnie interesuje.


Kendall..
Nadszedł wieczór. A ja jak to ja zawsze wieczorem idę nad basen odpocząć. Zrelaksować się po całym dniu. Ruszyłem przez recepcje i już nalazłem się nad basenem. Rozejrzałem się za moim miejscem czy aby na pewno jest wolne. Zasmuciłem się bo zobaczyłem, że obok mojego miejsca na leżaczku leżakuje ta cała Lucy. Nie przepadam za nią jakoś specjalnie.. Jest znośna. Ale nie spodobało mi się to jak potraktowała mnie dzisiaj rano. No to było wredne! Ruszyłem w stronę mojego miejsca. Z kieszeni wyciągnąłem słuchawki i podłączyłem je do komórki, wybrałem piosenkę i zacząłem jej słuchać. Udając, że nie ma tam czerwonowłosej. Usiadłem wygodnie na leżaku i zacząłem czytać czasopismo sportowe.
- Cześć. - powiedziała. oczywiście nie odpowiedziałem bo udałem, że nie słyszałem. Lucy wyciągnęła jedną słuchawkę przez co musiałem na nią spojrzeć. - Halo.
- Co?
- Powiedziałam cześć. - uśmiechnąłem się niemo i wróciłem do czytania gazety.
- A no hej.
- Robisz coś jutro wieczorem?
- Em.. - to zabrzmiało jakby proponowała mi randkę. szybko wymyśl coś. No dawaj! - Tak. Umówiłem się z Jo. - Jedynie to przyszło mi do głowy.
- Z Jo? - zapytała lekko podenerwowana. - Przecież mi mówiła, że się jej nie podobasz! A tu nagle się z tobą umawia?! - No to narozrabiałem. Nic nie powiedziałem tylko patrzyłem na jej reakcję. Wstała z leżaka i zła weszła do środka hotelu gdzie zapewne pokierowała się prosto do Jo. Muszę bardziej uważać na to co mówię. Przeze mnie Jo będzie w bardzo nieprzyjemnej sytuacji.

_______________________________________________________________________

I jak się podoba? A no mnie tak w połowie. Nie zawarłam w nim tego co chciałam zawrzeć. Ale napisałam go tak szybko jak mogłam aby podziękować na wyświetlenia ,które rosną i za liczbę czytelników. Dziękuję! Jeżeli pod tym rozdziałem pojawi się 7 komentarzy nowy rozdział postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu. Dzięuję i pozdrawiam ♥

poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 18

Carlos...
Od wczorajszego wieczoru spędzonego w obecności Steph nie mogę przestać o niej myśleć. Tak dobrze się rozumiemy.!. Dzisiaj zobaczymy czy to aby nie jest chwilowe. Zabieram ją na randkę! Jeszcze myślę nad miejscem ale zapewne nie będzie ono takie jak normalnie bym wybrał. Jestem za dziecinny. Muszę się kogoś polecić. Może James mi pomoże? Ale nie jestem pewien czy to odpowiedni moment. Słyszałem jakieś wrzaski i jestem pewien, że to były krzyki Amber i James'a. W końcu się mu nie dziwię! Widziałem te zdjęcia.. Gdyby moja dziewczyna całowała się z jakimś frajerem tylko dlatego aby wywołać jakąś wielką aferę chyba bym oszalał!
No to może Kendall? Ale jeszcze śpi. Logana nie ma w domu bo ma dzisiaj jazdę próbną bo zdaje prawo jazdy. No to idziemy do osoby tak samo zwariowanej jak j!. Ale osoby o bardzo przeciwnym do mojego charakteru! Do Camille! Na pewno mi pomoże!
Zabrawszy telefon wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do windy i zjechałem nią na parter.  Wysiadłem z niej i pokierowałem na basen. Zapewne tam ją znajdę bo ma wieczorem casting a tam najlepiej się jej uczy tekstu. Zacząłem się za nią rozglądać. Gdy nagle zobaczyłem Steph, która przytulała się do jakiegoś chłopaka. Zabolało mnie wtedy serce! To ja jestem zakochany po uszy i się z tym nie kryje a ona.. Ona zapewne nie postrzega mnie za osobę , którą może nazwać swoim chłopakiem. No trudno!... Nie pierwszy raz czuję się wystawiony. Ale myślałem, że Steph jest tą pierwszą miłością. Prawdziwą miłością! Zrezygnowane z powrotem udałem się do windy i bym już odjechał ale jakby specjalnie do windy weszła ta dwójka.
- Cześć Carlos. - przywitała się z wielkim uśmiechem - To jest Jared. Jared.. - zwróciła się do niego. - To jest Carlos.
- Cześć. - powiedział oschle. Na co ja jedynie zmierzyłem go wzrokiem. Od razu koleś wydał mi się podejrzany. - O proszę.. Ktoś tu ma humorki.
- Jared... - powiedziała szeptem Stephanie i szturchnęła go lekko. - Przepraszam za niego.
- Spoko. - rzuciłem oschle. Nie miałem ochoty z nikim teraz rozmawiać. I tu nie chodzi o to, że  się przytulali. Tu chodzi o to w jaki sposób na siebie patrzą. Widać, że coś do siebie czują.
- Carlos? Wszystko w porządku? Jakoś nie specjalne masz dzisiaj humor. - A co mam skakać ze szczęścia? Ona nie rozumie tego co do niej czuję? Zakochałem się.
- Wszystko okey. - skłamałem. Przecież nie powiem, że jestem zły, zazdrosny, smutny.. - Na prawdę..
- Steph.. Musimy już iść. - Odezwał się naglę Jared. -Przecież dzisiaj wieczorem idziemy na randkę. Musimy nadrobić te 2 lata. Oprowadź mnie po Palm Woods.
- Dobrze. - Steph się speszyła.. - Do zobaczenia Carlos.
- Dzisiaj to my mieliśmy się spotkać. A nie Ty i ten.. - powiedziałem gdy winda się już zamykała.

Kendall...
Siedziałem sobie na leżaku i czytałem magazyn sportowy. Gdy nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Spojrzałem na nią i od razu z kimś skojarzyłem. Bardzo mi kogoś przypominała.
- Wolne? - zapytała wskazując leżak obok. Pokiwałem twierdząco głową. Dziewczyna zajęła miejsce obok mnie. Ciągle bacznie przyglądając się mojej osobie. To trochę krępujące! I wkurzające..! - Jestem Lucy.
- Kendall.
- Wiem kim jesteś.  - w tamtej chwili podeszła do nas Jo. Nie powiem ucieszyłem się na jej widok.
- Cześć. - powiedziała uroczo - O czym gadacie?
- Właściwie to o niczym.. Kendall i tak już musi iść. - powiedziała Lucy co nie powiem wkurzyło mnie. Nie dość, że ja jestem miły i w ogóle bo mogłem powiedzieć , ze to miejsce jest zajęte to ta ruda siadła by gdzie indziej to nie.. Kendall przecież musi być miły..!
- Ale ja nie...
- To Pa Kendall. - powiedziała już trochę nieprzyjemnie Lucy. Wstałem i ostatni raz spojrzałem na Jo. Wyszeptała tylko "przepraszam". Nie mówiąc już nic poszedłem do siebie. Niezłe ziółko z tej przyjaciółki Jo. W ogóle do siebie nie pasują. Są z dwóch różnych światów. Takie 2 różne charaktery.

Jo..
Nie no ja zaraz oszaleję! Niech tylko Kendall będzie w odpowiedniej odległości to będę mogła swobodnie na nią nakrzyczeć i nie stracić w oczach Kendalla. Jak ona mogła go w tak bezczelny sposób potraktować?
- Lucy! - krzyknęłam przez co w naszą stronę zwróciło się kilka oczu - No co? - powiedziałam do tych wszystkich 'ciekawskich' - Nie macie nic lepszego do roboty?
- Dlaczego się tak denerwujesz? Tam u nas zawsze tak robiłam i nie miałaś z tym najmniejszego problemu.. - powiedziała przez to jeszcze bardziej się wkurzyłam bo zorientowałam co planuje. - Przecież wiesz, że w ten sposób traktuje osoby, które wpadły mi w oko. A Kendall skromnie mówiąc.. Skradł moje serce.
- Nie zgadzam się na twój związek z Kendallem?
- A to niby dlaczego? Słuchaj ja tu nie na darmo przyjechałam. Chce korzystać w 100 %! - powiedziała przez co trochę się uspokoiłam - Dzisiaj spotkałam Cię po prawie 2 miesiącach rozłąki a ty tak mnie traktujesz?
- Przepraszam.
- Nie Jo.. Ja przepraszam. Nie powinnam była go tak atakować.. To pewnie twój przyjaciel a ja potraktowałam go jak.. Sama wiesz jak. Ale na serio mi się podoba i chcę go lepiej poznać. Pomożesz mi? - I jak tu jej nie kochać? Lucy ma trudny charakter. Trzeba dać jej trochę czasu. - No chyba, że ciebie i Kendalla łączy coś więcej niż przyjaźń.
- Wiesz..
- O to super! Choć idziemy na zakupy! - dokończyła za mnie - Musze dobrze wyglądać w jego oczach. Opowiedz mi o nim!! - A teraz to nie wiem co myśleć. Kendall podoba się zarówno mnie jak i jej. Ale nie powiem jej tego bo przecież.. Będzie jej przykro. Jest tu od niedawna.. Wiem co czuje. Byłam w jej sytuacji... Jeden chłopak w tą czy we w tą!? Co za różnica?

Logan...
Razem z Camille wybrałem się do księgarni. Okazało się, że oboje szalejemy za czytaniem książek. To teraz bardzo dobry moment w naszej znajomości. Okazuje się, ze lubimy bardzo podobne rzeczy. A co do książek to lepiej nie mogliśmy wybrać. Oboje kochamy książki fantasy. Ten magiczny świat! Już w wielu 8 lat interesowałem się tego typu lekturami na wakacje. Chłopaki wytracili mnie z tej równowagi bo w wakacje to my jeździliśmy na rowerach, deskorolkach, wózeczku..
- Logan! - krzyknęła cichym piskiem Cami. - Ty mnie nie słuchasz!
- Przepraszam. Zamyśliłem się.
- No dobrze.. - wymieniliśmy się uśmiechami - Doradź mi. Lepiej wziąć "Na skrzydłach" Williama Hedrey'a czy "W Czasie Pełni" Emilly Walty? (KSIĄŻKI I ICH AUTORZY SĄ ZMYŚLENI ;-) )
- Wiesz.. Czytałem "Na skrzydłach". Nie zachwyciłem się jakoś szczególnie. No fakt książka jest naprawdę ciekawa ale tyle rzeczy zostało niewyjaśnionych.. A William nic nie wspominał o 2 części!... Ja osobiście to wybrał bym tą autorstwa Emilly Walty! Przynajmniej wiesz na czym stoisz bo już kiedyś czytałaś jej dzieła. Jest na prawdę dobra!
- No to okey. Bierzemy tą książkę Emilki. Choć do kasy.
- To ty idź ja jeszcze tutaj popatrzę, może znajdę coś dla siebie - W odpowiedzi dostałem kiwnięcie głowa. Zacząłem szukać czegoś co mogło by mnie zadowolić. Znalazłem kilka ciekawych książek teraz tylko wybrać jedną bo i tak nie wiem kiedy znajdę czas na przeczytanie tej jednej. Zacząłem rozglądać się za Camille. Gdy odnalazłem ją wzrokiem to szczerzyła zęby do jakiegoś blondaska. Patrzyłam na nich dłuższą chwilkę. Gdy w końcu spojrzeli na mnie. Camille uśmiechnęła się i podeszła w moją stronę.
- Logan poznaj proszę Andre. Byłam z nim parą w serialu. Andre do jest Logan - podaliśmy sobie ręce nic nie mówiąc. Zauważyłem, że mnie nie lubi . Z resztą z wzajemnością. - Logan nie obrazisz się jak gdzieś wyskoczę z Andre?
- Em.. Ale mieliśmy iść razem na szejki.
- To pójdziemy jutro. Logan proszę! Prawie rok go nie widziałam!
- Idź! Nie będę Cię trzymać. Baw się dobrze.
- Dziękuję. Kochany jesteś. - po czym praktycznie wybiegli z księgarni. No cóż. Jeżeli czegoś nie zrobię to właśnie taki Andre zajmie moje miejsce. Czyżby mi zależało bardziej niż myślałem? Camille jest wyjątkową dziewczyną. Jedyną w swoim rodzaju.
-Boże.. Jestem zazdrosny!

____________________________________________________________________________

I tak właśnie prezentuje się rozdział 18. Brakuje w nim Jamesa ale z zapowiedzi był. Obiecuję, że następny rozdział zacznę od James'a. Nie będę się rozpisywać ale proszę o komentowanie bo to motywuje i.. A wiecie co? Jak pod tym rozdziałem pojawi się ok 5 komentarzy to ja.. Dodam zajebiście ługi rozdział jeszcze w tym miesiącu!

poniedziałek, 2 listopada 2015

Happy Birthday, Kendall.!

Happy Birthday Kendall♥♥ 
Happy Birthday Kendall♥♥ Dzisiaj nasz Kendall kończy 25 lat. :) z tej okazji pragnę
złożyć mu najlepsze życzenia pod słońcem!! <3 Aby mu się układało z jego drugą
połówką ♥ aby dalej robił karierę ♥ żył szczęśliwie ♥ troszczył się o nas fanów tak
jak robi to teraz ♥ aby nie zapominał, Że ma nas! kochamy cie K3!



piątek, 30 października 2015

Rozdział 17 - zapowiedź

James..
To co wczoraj powiedziała mi Katie totalnie mnie przytłoczyło. Nie mogę uwierzyć w to, ze moja słodka i taka po pozorach niewinna Amber mogła coś takiego zrobić! A jeszcze ten dowód... Nie tylko Katie widziała ich razem!
hejka, jeśli lubisz Vina Diesela zapraszam na @msvpl 
mogę prosić o zdjęcie idola?Teraz internet też... Jakiś paparazi zrobił im zdjęcie gdy się mizgrzą i na portalach społecznościowych, stronach fanowskich i stronach plotkarskich nastąpił wielki chaos. To zdjęcie podbija internet! Czy Amber myśli, że bym tego nie zauważył? Nie usłyszał tego od któregoś ze znajomych? Dam jej szansę na powiedzenia prawd. Wmawiała mi, że idzie do przyjaciółki. Pff.. Ja głupi jej uwierzyłem! Dlaczego mam takiego pecha? Jest tyle ludzi na tym świecie.. A akurat los wybrał mnie! Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Podszedłem do nich otwierając je. Stała w nich uśmiechnięta od ucha do ucha Amber. Zadowolona jest!.. Rzeczywiście ma z czego..  
- Cześć pysiu! - powiedziała Amber
- No hej. - powiedziałem bardzo cicho.
- Mogę wejść? 
- Tak. - NIE!!!!!!!
- Dziękuję. - dziewczyna weszła i pokierowała się prosto do mojego pokoju. Kto jej na to pozwolił? No ale nie chciałem być niemiły nic nie odpowiedziałem i ruszyłem za nią. - Co u ciebie?
- Co u mnie? - już miałem jej powiedzieć, że jest cudownie bo dowiedziałem się, że mnie zdradza.  - Same nudy! Ty lepiej opowiadaj co ciekawego robiłaś wczoraj.
- Ja? No ten.. Byłam u.. Julien.
- Tak? A myślałem, że u Vick?..
- Vicki nie było w domu. 
- A co ciekawego u niej robiłaś? 
- No wiesz.. Taki babskie sprawy. Oglądaliśmy film, byłyśmy w centrum.
- To cały dzień byłaś zajęta, mówisz? - czemu się nie przyzna. Przynajmniej mniej by to bolało.
- No przecież mówię. - uśmiecha się - A ty? Bardzo tęskniłeś?
- Od kiedy z nim jesteś?!- Nie wytrzymałem. Po prostu zapytałem wprost.
- James... Przepraszam za to! Byłam pod wpływem emocji! W okół było pełno reporterów a mój menager kazał mi to zrobić aby było o mnie głośno.
- Nie obchodzi mnie to! Nie chce byś z kimś kto dla sławy całuje się z jakimś obcym facetem.
- To tylko praca, którą musiałam wykonać. Nie pierwszy i ostatni raz...
- Będziesz się przelizywać z jakimś frajerem dla sławy? Skoro to jest twoim celem do bycia znanym to ja podziękuje takiej dziewczyny.
- A ja nie chce być z takim rozpuszczonym gnojkiem jak ty! Przecież mówię, że to tylko dlatego, że praca tego ode mnie wymaga!
- Czyli ja jestem rozpuszczonym gnojem? Mogłaś mi powiedzieć, przynajmniej zrozumiał bym to i przetrawił wcześniej ale teraz jest już na to za późno! - nie chciałem tego powiedzieć.. Ale ta zła strona Jamesa mnie podkusiła- Do nie zobaczenia!
- Wyrzucasz mnie z domu? - pytała krzyżując ręce na piersi.
-Tam są drzwi. - powiedziałem wskazując wyjście. Ta zrobiła duże oczy i z czerwieniała ze złości. Wyszła trzaskając za sobą.

_____________________________________________________________________________

I tak oto prezentuje się kawałek rozdziału 17. Miałam napisać cały rozdział 17 ale zajęło by to trochę za dużo trwało dawno nic nie dodawałam. Więc taka krótka zapowiedz na chwilę obecną musi Wam wystarczyć. Myślę, że wystarczająco wprowadziłam Was w nastój następnego rozdziału. I wiem, ze będę tego żałować bo później okaże się, ze nie chcę pisać o tym ale niech stracę. Taka przed premiera! W rozdziale 17 wszystko zacznie się sypać.. ;-( Nie będę zdradzać szczegółów ale.. Kendall i Jo będą w bardzo trudnej sytuacji przez pewną osobę. Carlos zobaczy swoją 1 miłość z innym. Logan będzie zazdrosny o Camille. A o Jamesie to nie mogę za dużo powiedzieć bo w zapowiedzi i tak za dużo powiedziałam.

sobota, 5 września 2015

Rozdział 16

Kendall..
Już odprowadzałem Jo. Miło spędziliśmy czas. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy na jej temat. A dla przykładu takich, że nie lubi hokeja. Ale jak go można nie lubić?! Przecież to najlepszy sport świata! Chłopaki potwierdzą. Na pikniku bawiliśmy się świetnie. Spodobało się jej. Powiedziała, że pierwszy raz jest na pikniku pod gwiazdami. Znaleźliśmy się tuż przed drzwiami mieszkania Josie. Stanęła naprzeciwko mnie i spojrzała w oczy. Ma tak piękne oczy.. Jeszcze żadna dziewczyna z którą się spotykałem nie miała tak pięknego koloru. Miałem dwie dziewczyny przed Josie która jeszcze nią je jest z podkreśleniem na jeszcze. Bo już niedługo będzie!
Zapraszam na pierwszego aktywnego aska o Jacobie Whitesidesie - @JacobWhitesidesPolska :)Jo - Dziękuję za ten wieczór. Mam nadzieję, że jeszcze to kiedyś powtórzymy.
Kendall - Też mam taką nadzieję.
Jo - Ty jesteś inny niż wszyscy.
Kendall - Może dlatego, że ja nie jestem wszyscy?..
Jo - Nie to ty zawsze wiesz co powiedzieć. - Zaśmialiśmy się i spojrzeliśmy sobie w oczy. Oboje od razu spoważnieliśmy. Jak poparzeni. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Moje serce jakby zamarło! Czy to dzieje się naprawdę? A może to tylko mój głupi sen? Oby nie.! Byliśmy już naprawdę blisko. Wystarczyło by, że ktoś zrobił by gwałtowniejszy ruch i złączylibyśmy się w pocałunku. Dlaczego mówię w trybie przyszłym? A dlatego, że obok Nas zawitała Camille.
-Hej.. Co robi..? To ja już pójdę.
- Em.. Nie musisz. Już i tak szłam do domu. Dzięki za miły wieczór. - Powiedziała i miło się uśmiechnęła. Pocałowała w policzek i weszła do mieszkania.
- Kendall.! Wybacz.


James..
Siedziałem u siebie. Myślałem. Myślałem nad zachowaniem Amber. Dziwnie wtedy mnie potraktowała. Jakby bała się, że gdzieś ktoś może nas razem zobaczyć. Może chce ze mną zerwać? NIE! Nie chcę tego!. Na prawdę lubię Amber. Może to będzie coś grubszego? Nie wiem jeszcze tego. Czas pokaże. Może do niej zadzwonić? Sprawdzić czy wszystko okey.. Jak się czuję? Czy chce abym ją teraz odwiedził? Em.. Tak! Już wyciągnąłem telefon gdy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Proszę. - Odpowiedziałem.
- Nie przeszkadzam? - zapytała uśmiechnięta Katie.
- Nie. Wchodź.
- Chce Ci coś powiedzieć. Ale to nie będzie miłe.
- Nic nie może zepsuć mi dzisiaj zepsuć humoru bardziej niż ta sytuacja z moja nową dziewczyna. - powiedziałem uśmiechając się aby nie zrozumiała mnie jakoś strasznie tragicznie. Jednak to co powiedziała zmieniło wyraz mojej twarzy.
- Chodzi o Anabell czy Ashley... No twoją 'dziewczynę'. - nie spodobało mi się to jak za akcentowała słowo dziewczyna. - Jak jej tam to nie wiem.
- Amber. Co z nią?
- Z tego co widziałam lepiej być nie mogło. James, Amber całowała się z jakimś chłopakiem. Przykro mi. - Początkowo myślałem, że to żarty. Ale spojrzałem jej bardzo głęboko w oczy i zauważyłem, że nie kłamie. Bo jak ona kłamie to świecą się jej oczy. I nagle tak jakby cały mój świat runął. Przecież mówiła mi, że mnie kocha, że jestem wyjątkowy. Czy to może być prawda? To by wiele wyjaśniało. Jej zachowanie...


Carlos..
Steph jest prze urocza! Normalnie taka dziewczyna to były skarb! Ciągle się słodko uśmiechała. Mówiła tak spokojnie ale widać było, że się denerwowała. Ale czym? Moim towarzystwem? Nie no to żarty? Ja jestem zbyt.. Hm..? Dziecinny? Aby się przy mnie denerwować. Nie  mogę powiedzieć, że zachowuję się jak 17'latek. W duchu mam 12 lat i uwielbiam słodkie. Przez co później dentysta wysyła mi pocztówki na święta.
- Tutaj mieszka Camille. Jest dziewczyną Logana. - powiedziałem wskazują na mieszkanie Cami. - Ona jest aktorką więc gdy zauważycie ją w stroju czarownicy, gladiatorki albo w stroju faceta to jest norma. To pomaga wcielić się jej w rolę.
- Tutaj to nic chyba nie jest takie proste jak się wydaje?
- Masz racje Lucy. Tutaj my z chłopakami, których później Ci przedstawię bo nie mam pojęcia gdzie są... znaleźliśmy się przez przypadek. Właściwie za pośrednictwem Kendalla.
- A Kendall to..? - zapytała. No kurcze jest Rock menką a nie słyszała o Big Time Rush. Jest  nas całkiem głośno.
- Nasz kumpel. Jest wysoki, blond czupryna, zielone oczy.
- Później ich poznasz! - powiedziała Stephanie. Trochę agresywnie z tego jak wywnioskowałem jej ton. - Carlos musi Nas dalej oprowadzać.
- Bez nerwów Stephanie. Ja nie odbiję Ci chłopaka. Ale jeśli mógłbyś to opowiedz mi trochę więcej o Kendallu.
- Co chciała byś wiedzieć?
- No trochę więcej szczegółów. Czym się zajmował przed rozpoczęciem kariery muzycznej..? Ile ma lat? Coś w ten desej.
- Em.. Więc gra w chokeja, ma 17 lat...
- I chyba coś Ci się spodobał ten Nasz Kendall? - dokończyła Steph.
- Nie! Wiecie co dajcie sobie z czymś takim spokój. To nie podstawówka.!
- Po co te nerwy? - zapytał Stephanie.
- Wiecie co..? Idę już do siebie bo jesteście straszni..! - powiedział a z delikatnym zirytowaniem.
- Jesteś zła? - zapytałem
- Chwilowo tyko poddenerwowana. Cześć. - i zniknęła w windzie.
- To teraz jesteśmy sami.
- Pokażesz mi następne piętro? - zapytała uroczo. Uśmiechnąłem się i ująłem jej dłoń. Delikatnie się zarumieniła.
- Oczywiście.

Logan...
Byłem w drodze do Rock Records. Camille mi towarzyszyła. Mieliśmy z chłopakami się pojawić u Gustavo ale James udaje, że nie ma go w domu, Carlos gdzieś wyszedł ze swoją nową panną a Kendall jest z Jo, która jest raczej jego nową panną. A ja jestem z Cami moją panna. Chwila! Nie.. Przyjaciółką, z którą się całowałem.. I to kilkakrotnie. Czyli jest moją panną? Ale tak nie oficjalnie.? Trzeba by się domyśleć najpierw jak mnie spostrzega. A dopiero później działać.. Bo głupio by wyszło.
- O czym tak myślisz? - zapytała nagle Camille.
- O tob...lie.. Blala.. Pięknym jak, że wieczorze. - Ale wybrnąłem. Uff..
- Powiedźmy, że Ci wierzę. Wiesz tak szczerze mówiąc to nigdy nie słyszałam jakbyś śpiewał. Albo komponował. Nawet jakbyś grał na jakimś instrumencie. Grasz?
- Jak miałem 5 lat to zacząłem uczyć się grać na fortepianie ale skończyłem z tym w wieku 12 lat. Wtedy przeprowadziłem się do Minesoty i poznałem tych głupków. Teraz uczę się grać na gitarze.
- Akustycznej?
- Tak.
- Super. Kiedyś mi coś zagrasz?
- Jak będziesz miała ochotę posłuchać jak ranię ten instrument to tak. - Zaśmiała się. Śmieje się z moich tępych żartów za, które chłopaki by mnie zadziobali. Ha.. Jednak jest ktoś komu się one podobają. - Czy ty zaśmiałaś się z tego co przed chwilą powiedziałem?
- A to nie był żart? Przepraszam ale ja to tak zrozumiałam. - Spoważniała.
- W takim razie dobrze to zrozumiałaś. A tak na poważnie to z chęcią Ci zagram.
- No to czekam. - Spojrzałem na nią ukradkiem i zaśmiałem się pod nosem. Jest taka urocza. Czy to możliwe, że osoba, którą znam dość krótko spodobała mi się do tego stopnia jakbym znał ją co najmniej rok? Miłość od pierwszego wejrzenia istnieje? Nigdy w taką nie wierzyłem. Może powinienem?


_________________________________________________________________________

PRZEPRASZAM! Wybaczcie, ze rozdział udostępniam dopiero dzisiaj ale jedyne czego mi brakowało do udostępnienia to fotografie czy gify, które dopiero teraz znalazłam. jest mi naprawdę przykro, że nie wywiązałam się z umowy, którą starałam się spełnić w lipcu. Miały być co najmniej 2 dodane w lipcu a zostały udostępnione dzisiaj z powodu mojego lenistwa. Przeszło półtora miesiąca czekaliście na rozdział, który i tak jest do pupy! Przepraszam. Ale i tak musiałam coś dodać. A głupio mi, że jest to to coś... Jeszcze raz przepraszam. Postaram się dodawać chociaż jeden rozdział miesięcznie. Wybaczcie ♥♥♥

czwartek, 16 lipca 2015

Happy Birthday, James ♥

Życzymy mu dużo szczęścia ♥ zdrowia ♥ dobrej dziewczyny a w przyszłości żony ♥ gromadki dzieci ♥ prawdziwych przyjaciół ♥ aby wszystkie twoje marzenia się spełniły ♥ abyś się nigdy nie przejmował krytyką innych ♥ udanego życia po prostu ♥ Happy Birthday to you ♥ You Are THE BEST ♥


piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 15 - 2 cz.

Amber..
Właśnie wróciliśmy z James'em z rolek. Było bardzo fajnie! James jest bardzo fajnym chłopakiem.. Tak nie mogę powiedzieć, że nie jest on słodki ale ja nie mogę zakochiwać się w nim. W każdym aby nie w nim..  Niby wszystko szło dobrze. Znam kilka słów po włosku. Gorzej jak on będzie się jednak tego przeklętego języka uczył. Wtedy to już po mnie! Zwolnią mnie.. Nie mogą! Jeśli to zrobią to ich zniszczę! Wracając do James'a.. Właśnie poszedł po lody dla nas. Zdam się na niego. Ciekawe co mi zaoferuje. Jeśli trafi dobrze to go uwielbiam! Uwielbiam lody włoskie. To są chyba najlepsze lody na świecie! Nie chyba tylko na pewno. O.. Idzie tu do nie z powrotem i ma.. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny... ma lody włoskie. Dla siebie i dla mnie.
James - Nie powiedziałaś mi jakie smaki lubisz więc kupiłem włoskie. Lubisz? - zapytał z troską i podał mi rożka.
Amber - Tak. Uwielbiam to są akurat moje ulubione. Trafiłeś - Teraz palnę coś po włosku - Bene. - Uśmiechnął się uwodzi cielsko. Nie ukrywam, że mis ie to nie podoba..
James - Yhm.. Nie podpowiadaj mi wiem chyba co to znaczy. - powiedział zajadając lody. - Ee.. Fajnie? Nie! Cudownie? Nie! Dobrze.. Ni..
Amber - Tak. Skąd to wiedziałeś?
James - Na tłumaczy prze tłumaczyłem takie łatwiejsze słowa i starałem się je zapamiętać. Ale już w przyszłym tygodniu mam lekcje włoskiego. - Zrobiłam duże oczy i nerwowo wciągnęłam powietrze. W co ja się wpakowałam? Miałam go w sobie rozkochać i zostawić aby się chłopak załamał. - Coś się stało?
Amber - Nie. Skąd ten pomysł?
James - Jesteś jakaś spęta i zdenerwowana. A jeszcze przed sekundą byłam rozluźniona. Powiedziałem coś nie tak? - Zapytał przejęty. Dobra Am.. Weź się w garść! Nie okazuj za niepokojenia. Jesteś silna! Już nie raz byłaś w takiej sytuacji.. Ale nigdy nie byłaś aż tak zdenerwowana tym, że ten przeklęty plan może wyjść z pod kontroli. Zawsze wisiało Ci to. Co się ze mną dzieje?
Amber - Nie.. Nie martw się to nie twoja wina.
James - A jednak ja czuje się jakby była moja. - Chwycił mnie za rękę.
Amber - Nie.. Już mówiłam. - Wymyśl coś.. Szybko! - Chodzi o to, że kompletnie zapomniałam o tym aby zrobić zakupy zanim wrócę do domu. Ciocia będzie się złościć.
James - Aha. To.. Może pójdę z tobą?
Amber - Nie musisz. Wystarczy, że zobaczymy się później.
James - Dobrze.
Amber - Do zobaczenia.
James - Arrivederci. - Co to znaczy? Ja się pytam co to znaczy?
Amber - Tak.. Arrivederci. - I zaczęłam się oddalać. Przejęta wróciłam do domu. Czekał na mnie tam już mój piesek, Barbie.  Uśmiechnęłam się do suczki i przykucnęłam przy niej. Pogłaskałam ją po grzbiecie i ruszyłam ku kuchni. Stanęłam przed lodówką. Już miałam ją otworzyć ale usłyszałam dzwonek mojego telefonu. To mój szefo-kuzyn. Świetnie! - słyszycie ten sarkazm? - Teraz będę musiała się mu nieźle tłumaczyć co robiłam z Jamesem przez ostatnie dwie godziny. Bo on kurcze nie zrozumie, że jest dobrze. Musi to usłyszeć ode mnie.

Stephanie..
Siedziałam w swoim mieszkaniu i rozmyślałam o Carlos'ie. Jest bardzo słodki. Dobrze, że mu odważyłam się mu to powiedzieć. I dobrze, że on też odwzajemnił moje uczucia.
Dobra koniec tego kontemplowania. Trzeba wziąć się za rozpakowywanie moich walizek. Pociągnęłam za sobą dwie walizki do garderoby. Otworzyłam jedną z nich. Następnie otworzyłam jedną z szafek w mojej garderobie. Nie powiem nawet duża jest. Nie taka do przesady ale jak na garderobę to nie narzekam. Wyciągałam z walizki swoje ubrania następnie wkładałam złożone do szafki. Tak po godzinie wszystko było na swoim miejscu. Gdyby nie wcześniej sza pomoc Carlos'a to pewnie dopiero zaczynała bym rozpakowywanie się. Jeszcze chwilę posiedziałam kompletnie odłączając się od świata. Stwierdziłam, że powinnam trochę rozejrzeć się po hotelu. Wyszłam z mieszkania i zamknęłam je na klucz. Rozejrzałam się i ruszyłam ku windzie. Gdy znalazłam się w jej wnętrzu była w niej jakaś dziewczyna o pój czarnych a pół czerwonych włosach. Była gdzieś tak mojego wzrostu. Może parę centymetrów wyższa. Zaczęłam się jej kontem oka przyglądać gdy nagle się odezwała.
- Możesz przestać się na mnie gapić? - speszyłam się ogromnie.
Steph - Wybacz. Ja tylko..
Lucy - Lucy jestem. - powiedziała wyciągając rękę w moją stronę.
Steph - Ja Stephanie. Przepraszam za to wcześniej.
Lucy - Spoko. Em.. Jestem tu nowa. Mogła byś mnie oprowadzić bo mojej koleżanki nie ma?
Steph - Tak się składa, że ja też jestem tu nowa.. Ale znam kogoś kto może Nas chętnie oprowadzić. - powiedziałam po czym posłałam jej miły uśmiech.

Carlos..
Siedziałem w domu i leżałem na kanapie zajadając się pop corn 'em przy czym oglądałem "Przygarnij mnie". Super program! Fajne było by to gdyby BTR w nim wystąpiło i..
Nagle usłyszałem dźwięk dzwonku telefonu. Sprawdziłem swój ale to nie on. Nagle dostrzegłem telefon Kendall'a na blacie kuchennym. Zerwałem się z kanapy i podbiegłem do blatu. Podniosłem telefon aby sprawdzić kto dzwoni, to Gustavo. Odebrałem.
Carlos - Halo.
Gustavo - Ty to nie Kendall!
Carlos - Kendall jest na randce i zostawił telefon aby mu nie przeszkadzał. Gadaj w czym rzecz bo mam humor a ty mi go możesz zepsuć. - powiedziałem dosyć wrednie. A ja zazwyczaj wredny nie jestem. Po prostu myśl, że Stephanie się ze mną umówiła sprawia, ze mogę latać!
Gustavo - Spokojnie piesku! Tak się składa, że zabukowałem BTR za przyszły tydzień aby wystąpiło w popularnym programie "Przygarnij mnie".  Logan coś wspominał, że też o tym myślał ale to moja zasługa.
Carlos - Naprawdę? Ale super! Kocham ten program! Jest tak fajny!
Gustavo - Nie podniecaj się aż tak. To idzie na żywo trzeba będzie wszystko przećwiczyć aby poszło dobrze.
Carlos - Spokojnie. - On zawsze martwi się na zapas. A to, że wypadniemy źle albo się zbłaźnimy.. Pff.. Zaufał by nam! Choć raz!  - Wszystko pójdzie dobrze. W końcu mamy tydzień.
Gustavo - Tylko tydzień! Przekaż Kendall'owi, że jak wróci to ma niezwłocznie oddzwonić.
Carlos - Dobrze. - rozłączył się. Nawet nie pożegnał się ze mną. A to wieprz! Z powrotem zasiadłem na kanapie. Dokończałem oglądać 'Przygarnij mnie" gdy nagle usłyszałem dzwonek drzwi. Wstałem ale najpierw wyłączyłem TV. Podszedłem do drzwi. Otworzyłem a moim oczom ukazała się Stephanie wraz z jakąś Rock'ową laską.
Steph - Cześć, przeszkadzamy?
Carlos - Ty nigdy nie będziesz przeszkadzać. - zaprzeczyłem. - A to kto?
Lucy - Jestem Lucy. Lucy Stone.
Carlos - Uu.. Jak Rock'owo.
Steph - Gdybyś miał chwilkę to bardzo bym Cię o coś jeszcze poprosiła.. - Dla ciebie skocze nawet z krawężnika..
Carlos - Mam nawet dwie.. - zacząłem a ona uśmiechnęła się do mnie.
Steph - Gdyby to nie był problem to mógł byś Nas oprowadzić po Palm Woods?
Carlos - Oczywiście. Tylko wezmę telefon. -  powiedziałem i pokierowałem się w stronę salonu. Zgarnąłem telefon ze szklanego stolika i włożyłem go to kieszeni. - Możemy iść. - powiedziałem po czym zamknąłem za nami drzwi i zabrałem się za oprowadzanie dziewczyn.


_________________________________________________________________________
I tak się prezentuje 2 część 15 rozdziału. Miała być wcześniej ale moja kochana kuzynka Julia przyjechała i poszłyśmy na wiśnie, deskorolkę-rolki i pogadałyśmy. Wracając do rozdziału... Jak się podoba? Mi nawet, nawet. Daje radę. Ale tylko dlatego mi się w miarę podoba bo jest dość długawy a gify Jamesa mnie uwodzą ♥ No więc.. Tak jak obiecałam jest Caros i Steph i jest James i Amber a w gratisie przyśpieszyłam przyjazd Lucy. ♥ Teraz będziemy czekać na rozdział 16 który powinien pojawić się jeszcze w lipcu. A może w lipcu pokażą się jeszcze dwa rozdziały ☺ Postaram się. ☺ Nie będę przedłużać.  Czekamy na następny ^.^